z punktu widzenia Suzy
Obudziłam
się jako pierwsza. Nie chciałam nikogo budzić. Zwlekłam się delikatnie z kanapy
tak by nie obudzić śpiącego obok Nialla. Ogarniałam dom tak mniej-więcej i
udało mi się trafić do łazienki. Umyłam włosy szamponem męskim, nie miałam
wyboru. Jak już ubrałam ciuchy, usłyszałam jakiś szept pod drzwiami.
- Niall
czy to ty? - zapytałam.
- Tak. Ja
chciałem się spytać, czy długo jeszcze będziesz? - odezwał się blondyn.- Bo ja
tylko muszę coś zabrać.
- Jak chcesz to wejdź.
Ja już jestem ubrana - oznajmiłam, a drzwi otworzyły się.
Blondyn wszedł i
zabrał jakąś bluzkę wiszącą na kaloryferze przytwierdzonym do ściany obok
lustra.
- Ej … - zaczęłam.
- Tak?
- Nie żeby coś, ale
mogę użyć suszarki?
- Jasne! Zayn raczej
się nie obrazi … - powiedział po czym obydwoje o mało co nie wybuchneliśmy
śmiechem.
- No ja mam nadzieje –
odparłam.
Chłopak wybył z
łazienki, a ja wysuszyłam kłaki. Jak już wyszłam to nikt już nie spał.
z punktu widzenia Mary
- O tu jest ta która
po raz nieokreślony straciła dziewictwo.
- Też miło cię widzieć
– odpowiedziała.
- To w końcu
wytłumaczy mi ktoś co się stało? – zapytał zirytowany Louis.
- Nie, kurwa –
odpowiedziałyśmy chórkiem i Suzy rzuciła się obok mnie na kanapę.
- Dzięki… -
odpowiedział bezradnie i usiadł na fotelu obok nas.
- Co będziecie dzisiaj
robić? – zapytał Zayn.
- Ja najprawdopodobniej spotkam się z Danielle – powiedział Liam.
- Ja to… Nie wiem – Harry zrezygnowany polazł do swojego pokoju.
- A ja się gdzieś przejdę czy coś – rzucił Zayn – a wy? – spojrzał się
na mnie i Suzy.
- No ja muszę ogarnąć kota… - odpowiedziałam.
- Co? – spytali zdziwieni.
- No wczoraj znalazłam z Louisem kota no i chyba trzeba by było mu dom
znaleźć co nie? – wszyscy mi przytaknęli.
- To ja ci pomogę – Louis zaproponował z radością w głosie.
- Wczoraj nawet nie chciałeś go ściągnąć z głupiego drzewa! –
zbulwersowałam się, a on tylko wymamrotał coś pod nosem - Suzy a ty? – spojrzałam na nią z ciekawością.
z punktu widzenia Suzy.
- Ja to nie wiem. Raczej nie mam planów – odpowiedziałam olewając
wszystko co przed chwilą mówili.
Wszyscy z resztą olali sytuację i się porozchodzili. Zostałam sama z Niallem.
Nagle zachciało mi się narkotyków. Tak po prostu. Próbowałam coś na szybko
wymyślić no ale nic się nie udało. Po prostu wyszłam z domu. Blondyn podążał za
mną. Miałam tak wielką chęć na cokolwiek, że obojętne mi było odtrącenie go.
Nie chciałam by widział, że robię coś o czym nie wie.
- Dlaczego za mną idziesz? –
zapytałam lekko podenerwowana.
- Bo Cię kocham – powiedział bezmyślnie po czym schował twarz w
dłoniach.
Tak szczerze to mnie zatkało. Nie wiedziałam czy coś do niego czuje.
Przecież ostatnio mam pecha do facetów. A co jak z nim też jest coś nie tak?
Ale też przecież nie jestem latawicą żeby tak facetów zmieniać.
- Widocznie nie poznałeś jeszcze mojej przyjaciółki – ja również
odpowiedziałam bezmyślnie.
- Jakiej przyjaciółki? – stanął zakłopotany.
- Jest ode mnie ładniejsza i mądrzejsza. Stoi za tobą – wskazałam nawet
palcem.
Blondyn gwałtownie obrócił się.
- Ale tu nikogo nie ma – stwierdził Niall.
- No widzisz. Jakbyś mnie kochał to byś się nie odwrócił – rzuciłam i
spuściłam wzrok.
Ukradkiem spoglądałam na
reakcje. Jego oczy zeszkliły się. Nic
nie powiedział. Odwrócił się i bez słowa pożegnania oddalił się. Normalnie poszłabym to wyjaśnić ale
uzależnienie było silniejsze.
- Wybacz Niall – szepnęłam pod nosem gnając w stronę mojego domu niczym
popierdolona antylopa.
A gdy już do niego wtargnęłam, to z prędkością światła zapierdalałam do
mojego pokoju. Gwałtownie otworzyłam
szufladę w której miałam wszelkiego rodzaju narkotyki. Wyjęłam pierwszą lepszą
strzykawkę i wbiłam ją sobie w rękę czując tą cudowną ekstazę. Ocknęłam się po
jakimś czasie. Nie wiem jakim cudem obok mnie siedział Zayn .
- BOOOOŻE – podskoczyłam aż z wrażenia.
- Oj nie ładnie, nie ładnie – kiwał dziwnie głową spoglądając na
strzykawkę leżącą obok mnie.
- No nie gaaaadaj no! Obiecaj że nikomu nie powiesz! – spojrzałam
błagającym wzrokiem.
- Dlaczego to mu zrobiłaś? – mulat był zbulwersowany.
- Ale że co i komu?
- Nie udawaj.
- Że Niall ?
- Nie kurwa zakonnica!
- Ja pierdole – odparłam po czym zwlekłam się z łóżka i ruszyłam w
stronę szafy. – A teraz będę udawać, że mam na wszystko wyjebane. Założę za
dużą bluzę i trampki. Pójdę nad rzekę i będę sobie wyobrażała, że ta sytuacja
nigdy nie zaistniała. Ze nie mam się czym denerwować. A znając moje szczęście
wracając go spotkam a on będzie chciał o tym gadać – wypowiedziałam się
zabierając dane ciuchy z szafy i wyszłam z pokoju. Po drodze wszystko zakładałam. Z suszarki z ciuchami zgarnęłam jeszcze
spodnie i wszystko było cacy. Poszłam nad tą rzekę. Usiadłam po turecku i rozmyślałam nad tym wszystkim.
Wyczekałam się w końcu *O* Zajebisty rozdział.
OdpowiedzUsuńwow. bardzo podoba mi się Twój sposób pisania z różnych punktów widzenia. zapraszam do siebie http://oknozadomem.blogspot.com/ każdy komentarz jest dla mnie skarbem :)
OdpowiedzUsuńFajny rozdział : ) x
OdpowiedzUsuńPolecisz mnie ? Z góry dzięki . ♥
http://69invisible.blogspot.com/