piątek, 4 stycznia 2013

Rozdział 33

z punktu widzenia Mary

W mgnieniu oka byliśmy już pod drzwiami mego domu. Gdy otworzyłam drzwi pierwszy w nich był oczywiście nie kto inny a System, z radością od razu przebiegł się po całym domu. Gdy wpuszczałam chłopaków do mieszkania usłyszałam głośne prychnięcie. Aha pies znalazł swojego kumpla. To nawet dobrze bo wiem, że Troll jest w domu, a razem z nim nasz mały zguba. Bardzo się polubili przez ten króciutki okres. Co jest dziwne jak na mojego futrzaka, nigdy nie przepadał za innymi kotami. 
Gdy chłopacy posłusznie rozsiedli się w salonie ja poszłam po małą rozrabiakę. Znalazłam ją u mnie w pokoju razem z Trollem i Systemem... na moim łóżku. Przewróciłam tylko oczami i zabrałam małą. Zwierzęta podreptały za mną do salonu:
- Proszę oto twoja zguba. Cały i zdrowy - uśmiechnęłam się podając brunetowi kociaka.
- Connie kochanie - uniósł ją i przytulił. Ach jakie to było słodkie.
- Connie...jakie zajebiaszcze imię - uśmiechnęłam się i usiadłam koło Louisa, który praktycznie się nie odzywał - A ty jak masz tak w ogóle na imię? - uświadomiłam sobie, że dostałam do tej pory tej podstawowej informacji.
- O Boże - zaśmiał się - Jestem Josh - podał mi rękę.
- Mary - wyszczerzyłam się i uścisnęłam jego dłoń.
Uścisnął dłoń również z Louisem ale ten tępak wymusił uśmiech. Zbyt dobrze go znałam by tego nie zauważyć, Josh'owi mogło to umknąć ale miał do tego prawo. Zdziwiło mnie lekko zachowanie Tomlinson'a przecież zawsze na nowe znajomości był taki otwarty. Wszystkich zabawiał i rozmawiał o wszystkim jak najęty. Nie dało się go nie polubić. A teraz wokół niego cisza i do tego ten wymuszony uśmiech... Czyżby nasz Louis był zazdrosny? Hm... Nie przecież nie ma o co! Może po prostu jest nie w sosie. Chociaż przed spotkaniem Josh'a był taki radosny... Nie wiem co mam o tym myśleć. Ach nie ważne, pewnie nie długo się rozpromieni:
- To może ja będę się zbierał... Nie chcę wam przeszkadzać - Josh wstał i zerknął na Louisa.
- Co? Nie! W ogóle przeszkadzać nie będziesz. Co nie Louis? I tak nie mamy nic do roboty. A tak możemy się bliżej poznać - uśmiechnęłam się.
- Tak, tak... Mary ma rację - Lou pokiwał głową i lekko się uśmiechnął.
Josh na szczęście został. Miałam takie dziwne przeczucie, że muszę go poznać. 
No, że po prostu muszę. Moja intuicja mi tak podpowiadała, a ona nigdy nie kłamie. Louis jakoś przez to przejdzie:
- Chcecie coś do picia? - spytałam się - Mam colę, sok pomarańczowy... - Cole - stwierdzili równocześnie.
Louis zmierzył go wzrokiem. W drodze do kuchni przewróciłam oczami. Starałam się jak najciszej nalewać by w usłyszeć jakby zaczęli rozmawiać. Niestety nie zamienili ze sobą ani słowa. Ech to będzie długi dzień - pomyślałam. Jednak w głębi siebie miałam nadzieję, że Louis w końcu ogarnie dupę i się polubią. Podałam im obu szklanki, usiadłam na swoim miejscu i zaczęłam rozmowę:
- Mieszkasz tutaj?
- Tak nawet niedaleko
- Dziwne, że ani razu jeszcze cię nie spotkałam.
- Z moją dziewczyną cały czas wyjeżdżamy dopiero kilka dni temu postanowiliśmy trochę pomieszkać - uśmiechnął się. - O masz dziewczynę? - Louis nagle się ożywił. Aż poprawił się na siedzeniu.
Naszą rozmowę przerwał huk zza okna . Wszyscy z impetem wybiegliśmy z domu. Tam stał mężczyzna z karabinem maszynowym. Na widok naszej trójki. Zaczął po kolei do nas strzelać. Pierwszy upadł mój nowy kolega, drugi poległ Lou a na koniec zostawił mnie. Widziałam jak kule przelatują przez głowę Louisa, wiedziałam, że przelecą też przez moją. Za mało czasu na ucieczkę. Za mało by pożegnać się z wszystkimi.

Z punktu widzenia Susan

Horan poszedł do łazienki, a ja wykorzystałam moment. Podbiegłam i wyrwałam kuchenny nóż. Wbiłam prosto w serce. Czemu? Bo moje życie nabrało sensu, a ja na to nie zasłużyłam .




________________________
LOL LOL LOL CZEBA BYŁO ZAKOŃCZYĆ OPOWIADANIE. BEZSENSOWNY KONIEC ALE JUŻ KONIEC ! DZIĘKI TYM CO CZYTALI ALE ZAPRASZAMY NA LEPSZE OPOWIADANIA : http://sharolline.blogspot.com/ <- dopiero powstaje. http://boluwiecejnizzawsze.blogspot.com/ <- znajduje się kilka rozdziałów.

- Susan



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz