z punktu widzenia Susan
Przebudziłam się. Spojrzałam na zegarek. Było przed szóstą rano. Nie chciałam budzić Niall'a. Ubrałam się po cichutku, w szare dresowe spodnie, białą bluzkę na ramka, czarno-białą bejsbolówkę i czarne vans'y (http://www.faslook.pl/media/cache/04/f1/04f1d354de5575ecf6fd644d96c050f9.jpg ) . Poszłam do kuchni. Zrobiłam talerz pełen kanapek. Do tego nalałam do szklanki soku pomarańczowego. Postawiłam to wszystko na stoliku obok łóżka. No i obok położyłam kartkę, na której napisałam : "Dziękuję, że wczoraj się pomogłeś mi z tym wszystkim. Dobrze wiedzieć, że jest ktoś jeszcze na kogo mogę liczyć. Zjedz sobie a ja idę się przejść. Suzy xx ". Wychodząc złapałam za słuchawki do telefonu. Weszłam sobie do Milkshake City i zamówiłam szejka 'One Direction'. Zasmakował mi nawet. Potem włóczyłam się trochę po ulicach Londynu. Starałam się unikać myśli związanych ze wczorajszym dniem. Chciałam się jakoś rozweselić. Nie należę do tych osób, które gdy są smutne, słuchają durnowatych smutnych piosenek. Wolałam posłuchać sobie czegoś szybkiego i dającego atmosferę nadchodzącemu słońcu i ciepłu. Nie powiem że wakacjom bo ze szkoły zrezygnowałam na dobre. Postanowiłam sobie włączyć cover Starships (http://www.youtube.com/watch?v=hu3dwh7wSwo) . Szłam nawet po ulicy densiając. Jak przypomniał mi się wczorajszy dzień, to wmawiałam sobie, że od dzisiaj zacznę nowe życie, będzie inaczej. Wszystkim to udowodnię ! Spotkałam sobie nawet Harrinsona.
- A ty co taka szczęśliwa? - zapytał zdziwiony.
- No bo tak - odpowiedziałam bez wzruszenia.
- Słyszałem o wczoraj ... - zaczął.
- Super - przerwałam mu.
- Tak mi przykro - dokończył.
- Cieszę się bardzo - dodałam.
On jak wryty patrzył się na mnie. Wzruszyłam ramionami i poszłam dalej. Poszłam w stronę big bena. Tam usłyszałam po raz kolejny piosenkę którą dzisiaj katowałam, czyli Starships. Na chodniku densiały sobie dwie dziewczyny. Jedna do tego śpiewała, a druga grała całą melodię na ...skrzypcach ! I ogólnie to takie zajebiste było.(http://www.youtube.com/watch?v=6DRI9q9Dsmw ) Podeszłam i zaczęłam przechodniów do tańca zachęcać. I udało mi się. Zebraliśmy zajebistą ekipę. Miło się zrobiło. Wybyłam od densiających nadal ludzi. Udałam się w stronę parku tanecznym krokiem, ponieważ cały czas słyszałam muzykę. Nawet nie zauważyłam a była już 12.00. Ruszyłam w stronę domu mojej przyjaciółki. Stwierdziłam, że ostatnio za rzadko się widzimy. Weszłam jakby nigdy nic do jej domu i zaczęłam się wydzierać:
- Piiiiiiiiiiiiiiiizdooooo maaa ! Gdzieeee jeeeesteeeś?!
- Ej nie drzyj tej japy bo mój brat śpi lamo ! - powiedziała Mary rzucając we mnie poduszką z salonu.
- Ej wiesz co? Żarcie se zrobie! - powiedziałam udając się do kuchni.
Zrobiłam sobie kanapki. Rozwaliłam na wielkim fotelu.
- Ej wieśniaro ma... Idziemy do skate-parku? - zaproponowałam.
- Zawsze i wszędzie - odpowiedziała zachwycona Mary.
No i poszłyśmy. Ja swoją deskę rozwaliłam, ale stwierdziłam że wezmę od kogoś tam, a Mary miała swoją. No i fajnie. Na miejscu przyczaiłam jakiegoś ładnego kolesia siedzącego pod ścianą. Podeszłam do niego.
- Cześć! Fajny jesteś, ale ja z pytankiem czy zapożyczysz deskę - zagadałam.
- No cześć. Też jesteś fajna - słodko się uśmiechnął.
- Ale dasz? - paczałam mu w oczy. Jego cudowne zielone oczy.
- Jak mi powiesz jedną rzecz - powiedział.
- Jaką?
- Jak się zwiesz?
- Suzy. Wiem mam imię jak dla plebsa...
- Nie no ładne jest - znowu się wyszczerzył.
- A ty ?
- Jack . Jack Donne.
- Dobra Jack dawaj dechę - uśmiechnęłam się wyciągnęłam rękę.
Podał mi ją. Razem z Mary dałyśmy dobry pokaz. Około 17 zgłodniałyśmy i przestałyśmy jeździć. Podeszłam oddać Jackowi jego deskę a on dał mi jakąś karteczkę.
- Jak byś miała ochotę kiedyś się spotkać to napisz - powiedział oddalając się.
- Obiecuję, że się odezwę - krzyczałam.
Poszłyśmy na pizze. Czekając na nią bawiłam się telefonem.
- O KURWA ! - krzyknęłam na cały lokal.
- Te ziomuś ! Panuj to plebs nie ogarnia zbytnio. A co się stało? -powiedziała zbulwersowana szatynka.
- No mam ponad 50 nie odebranych połączeń od Niall'a - zaśmiałam się.
- No popacz jak cię wielbi - szturchnęła mnie Mary.
- Odezwała się ta co jej nie wielbią - wytknęłam jej język.
Postanowiłam napisać mu sms'a: 'Coś się stało że aż tyle połączeń mam od ciebie? :)' . Nie musiałam długo czekać. Po minucie dostałam odpowiedź: 'Martwiłem się. Nic ci nie jest? Jak coś to opiszę później...Próba ;)' . Na co odpisałam: ' Nie. Jestem z Mary na pizzy. Zajebisty dzień :D ' . Schowałam telefon, bo przyniosła nam gościówka pizze. Jedząc w lokalu oglądałyśmy sobie telewizję. Leciały powtórki X Factor. No i był właśnie występ naszych chłopców (http://www.youtube.com/watch?v=nSvyH4k_mXg) .
- Co jak co ale me gustam to ! - powiedziałam.
- Ja też - przytaknęła mi Mary.
Podenisiałyśmy sobie siedząc i jedząc . Potem poszłyśmy do niej i grałyśmy w Call of Duty na xboxie. No i tak zasnęłyśmy.
___________________________________
Trochę spieprzyłam końcówkę bo się śpieszę -.-
Mama ma problemy że mam ogarnąć swoje rzeczy.
Graaauuu.
No ale jak wam się podoba ? :)

Nie no zajebisty jest :D
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za spam, ale jakoś trzeba rozpowszechnić swoją historię :)
OdpowiedzUsuńPowstał nowy blog : come--back--to--me.blogspot.com
Lilianne po zaginięciu swojej miłości pisze do niego listy. Opisuję w nich swoje przeżycia, a także ostatnie wydarzenia z jej życia. Dwudziesty czwarty list był ostatnim, jaki napisała. Nicholas odnalazł się, ale stracił pamięć. Jego rodzina stara się mu pomóc i go odzyskać. Niestety Nicholas wraz z utratą pamięci stracił uczucie, które darzył Lilianne. Załamana dziewczyna stara się go odzyskać, jednak nowa miłość Nicholasa skłania ją do odejścia. Jak potoczą się dalsze losy Lilianne i Nicka? Czy wrócą do siebie, czy też będą z kimś innym?
Serdecznie zapraszam !
Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuń