z punktu widzenia Susan
Bynajmniej tak mi się wydawało. Zatrzymaliśmy się przy
Nando’s. Wysiadłam jako pierwsza i wbiegłam do pomieszczenia. Od razu
pokierowałam się do WC.
- Boże ! Jak ja wyglądam?! – krzyczałam do lustra.
Ponieważ łazienka była dla obu płci, nie zdziwił mnie nagły
widok przerażonego Niall’a . On nagle się uspokoił i uśmiechnął, po czym
powiedział:
- Słodko wyglądasz jak się złościsz.
Totalnie mnie zamurowało. Nie spodziewałabym się tego z jego
strony. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nagle zaczęłam zastanawiać się czy Matt
zrobił by podobnie. Nawet nie zauważyłam że trzęsę się z zimna. Byłam cała
mokra, rozmazany makijaż, a włosy były przyklapnięte . Blondyn to zauważył.
Zdjął bluzę i dał mi ją, po czym wyszedł. Zdjęłam swoje górne części garderoby
i założyłam jego bluzę. Nie wiedziałam co zrobić ze spodniami. Postanowiłam, że
je zostawię. Miałam nadzieję, iż wyschnął. Zostały mi tylko włosy i makijaż.
Makijaż zmyłam a włosy zostawiłam na pastwę losu. Wyszłam i szukałam przy
którym siedzieli chłopacy. Jak na nich, było dziwnie cicho. Rozglądałam się bez
skutku.
- Szukasz kogoś? – usłyszałam głos zza pleców.
Obróciłam się i zobaczyłam Niall’a.
- Ciebie szukałam – uśmiechnęłam się.
- To może zajmiemy jakiś stolik?
- A mocno ci się chce jeść? Bo weszłabym do domu by się
przebrać, a potem do fryzjera. Źle kojarzy mi się ten kolor włosów.
- Nie musimy teraz jeść ale obiecaj , że pójdziemy potem na
pizze – wyszczerzył się blondyn.
- Obiecuję… A chłopacy gdzie? – zaciekawiłam się.
-Są na cmentarzu. Harrego babcia zmarła przedwczoraj i
dzisiaj jest pogrzeb. Chciał by przyjaciele pojechali tam z nim. Znaliśmy ją
przecież… Dobre obiady robiła – wzruszył ramionami.
- To czemu nie pojechałeś z nimi?!
- Miałem cię zostawić? Nie chciałem tego. A tobie pewnie nie
chce się jechać na jakiś pogrzeb obcej ci osoby – powiedział.
- Co? Dobra, chodź może autobusem dojedziemy na ten pogrzeb…
Powiedziałam i pociągnęłam go za rękę.
Staliśmy na przystanku dobre dziesięć minut. Widziałam, że
jest mu zimno. Żałowałam, że zostawiłam w Nando’s swoje ciuchy. Chciałam w tym
momencie znaleźć się w domu. Mieliśmy jechać w przeciwnym kierunku. Ale w
ostatniej chwili przemyślałam sobie wszystko.
- Możemy iść najpierw na autobus do mojego domu? –
spojrzałam na niego błagająco.
- Jasne – uśmiechnął się.
Szybko pobiegliśmy na drugą stronę ulicy i w ostatnim
momencie wsiedliśmy do jedynego autobusu , który zawiózłby nas do mojej
okolicy. Nie obeszło się w nim bez fanek. Podczas gdy one wrogo mnie mierzyły
starałam się spuścić wzrok. Wsiadały i wysiadały. W końcu wsiadła moja
koleżanka z klasy, ta co jest podobno fanką 1D. Również mnie zmierzyła. Na nią
nie bałam się wrogo spojrzeć i odezwać.
- I co się tak gapisz i mnie mierzysz? Wiem ile mam wzrostu
nie musisz tego robić! – powiedziałam chamskim tonem .
Blondyn aż się na mnie dziwnie spojrzał . Kate (tak miała na
imię) zrobiła głupią minę , ale przełamała lody i się odezwała:
- Nie miałabym problemu, ale ty jesteś dziwna. Nie dość, że
Niall to nie chłopak w twoich klimatach, to ty przecież masz chłopaka. A teraz
nagle prowadzasz się u boku sławnego chłopaka … WIEM TOBIE CHODZI O JEGO SŁAWE
!
- Głupia jesteś. Jak go poznałam to nawet nie wiedziałam, że
umie śpiewać. Kolejna rzecz jest taka, że ty mnie nie znasz nawet więc nie
wiesz jakie są moje klimaty …
- Jesteś leniwa, chlejesz i bierzesz . Non-stop imprezujesz
i nie słuchasz takiego rodzaju muzyki – przerwała mi.
- BOŻE ALE TY TĘPA ! NADAL MNIE NIE ZNASZ WIĘC STUL MORDE
SUKO ZANIM W NIĄ DOSTANIESZ ! – zaczęłam się wydzierać. Pociągnęłam blondyna do
wyjścia i dodałam – A i ja się z nim nie prowadzam. To jest tylko mój
przyjaciel.
Spojrzałam na Niall’a a on zdecydowanie posmutniał . No ale
co mogłam poradzić? Jest moim przyjacielem i nie mam zamiaru tego zmieniać.
Wysiedliśmy. Przystanek był pod samym moim domem. Daleko nie
mieliśmy. Na wejściu powiedziałam chłopakowi by poszedł do salonu, zdjęłam
bluzę i oddałam mu. Szybko pobiegłam do swojego pokoju by nie być przy nim w
staniku. Założyłam biały sweter i czarne rurki i czarne baletki. Nie lubię
baletek ale stwierdziłam że taki strój jest w miarę odpowiedni na pogrzeb.
Spakowałam jeszcze rzeczy na przebranie w torbę. Przeczesałam włosy i zbiegłam
na dół. W salonie nie tylko był Niall ale i moja siostra. A po kuchni krzątała
się mama. Słyszałam to .Na wejściu salonu zaatakowała mnie El.
- To jest ten twój chłopak?
- Nie. To jest mój przyjaciel Niall. Niall to jest moja
siostra Eleonor – przedstawiłam ich sobie bo moja siostra pewnie by mnie o to
męczyła. – Dużo mnie ominęło jak mnie nie było?
- Nie. Właśnie weszłyśmy do domu z mamą. Zobaczyłam jakiegoś
chłopaka w salonie i stwierdziłam, że to twój chłopak. Sama kiedyś mówiłaś, że
twój chłopak jest blondynem o niebieskich oczach. Siedziałam i go obserwowałam
go zadając serie pytań. Wydusiłam tylko wypowiedź ‘jestem znajomym Suzy’ –
tłumaczyła przejęta siostra.
- Imponujące – zignorowałam wypowiedź El i spojrzałam na
Niall’a – To idziemy?
- Tak – wstał z kanapy i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
Na dworze już nie padało. A na autobus trafiliśmy idealnie.
Kolejny autobus pełen fanek. Kolejny raz chciałam się na nie powydzierać , ale
widziałam, że Niall’owi to sprawia przykrość. To, że mierzą mnie także. Od
cmentarza dzieliła nas tylko droga przez las. Tu nie było żadnych fanek jednak
ja czułam się obserwowana. Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Jednak nie
odzywałam się.
- Przepraszam cię – powiedział Niall.
- Za co? – zdziwiłam się.
- Jak to co? Za fanki. Przecież widziałem jak na ciebie
patrzą.
- No przecież nic się nie stało.
- A ta reakcja na tamtą dziewczynę?
- Suka ze szkoły.
- No ale jednak cię…
- Wiem. Z nią się rozliczę.
- Lubisz atakować ludzi?
- Jak mnie wkurwią.
- A ja cię wkurwiam?
- Powiedziałabym ci to.
- A potrafiłabyś mnie uderzyć?
- Nie wiem czy ciebie ale na ogół chłopacy się mnie boją –
powiedziałam.
- No widzisz, a ja bym ciebie nigdy nie uderzył.
- Dobrze wiedzieć. Na razie nie mam powodów by cię uderzyć .
Ale jak byś miał coś do mnie to mi mów bo ja i tak do tego dojdę –
wyszczerzyłam się.
- Obiecuję że będę szczery.
Na tym zakończyła się nasza rozmowa bo weszliśmy na teren
cmentarza. Niczym NINJA weszliśmy między ludzi. Odnaleźliśmy nawet chłopaków.
Harry wył jak bóbr. Ja tylko szłam obok i się nie odzywałam . Nie umiem nikogo
pocieszać. Jedyne co umiem w takich sytuacjach to przytulić i nic nie mówić.
Tak się zachowałam kiedy Mary musiała rozstać się z Lou. Nic innego nie
potrafiłam zrobić. Tym razem nawet moje przytulenie nie doszło do skutku bo
chłopcy go już otoczyli i pocieszali. I tak było do końca. Harry oznajmił, że
nie chce jechać na stypę. Nadal nie wiedziałam gdzie jest Liam. Olałam to.
- Jedziesz do nas? – zapytał Niall.
- No mogę, ale może potem przyjadę bo chciałam do fryzjera
jechać – powiedziałam.
- Zawieziemy cię – zaproponował Louis.
- Naprawdę nie trzeba – oznajmiłam.
- Nie przesadzaj – odezwał się Zayn .
- No ale…
Louis spojrzał na mnie złowrogo.
- No dobra – powiedziałam.
No i pojechaliśmy. Wyszłam dumna i pokazałam się
towarzystwu.
- No nie źle, nie źle – skomentował Harry.
- No ładnie – powiedział Niall.
Reszta zaczęła im przytakiwać.
- To teraz jesteś mi winna wyjście na pizze . Może zjemy już
u nas w domu? – odezwał się blondyn.
- To wy sobie jedzcie a ja mam spotkanie – oznajmił Louis.
- A co z samochodem ? – zapytał Harry.
- No zawiozę was do domu i sobie tam zamówicie i po sprawie
– tłumaczył szatyn.
Pojechaliśmy do nich. Poszłam do łazienki się przebrać,
ponieważ było mi za gorąco. Przy okazji zrobiłam sobie makijaż. Gdy wyszłam
rozłożyłam się na kanapie obok Niall’a.
- A ty masz jakieś życzenia co do pizzy? – zapytał Zayn już
dzwoniący do pizzeri.
- Mi wszystko jedno – odpowiedziałam .
Twittował i ogólnie grzebał w necie. Po jakimś czasie
przyjechała pizza. Obserwowałam dziwne zachowanie Niall’a. Jadł i bawił się
telefonem. Potem jeszcze znowu grzebał w kompie . Po pizzy chłopak mnie
odprowadził do domu. Na pożegnanie przyjacielsko go uścisnęłam. Przed snem
weszłam jeszcze na TT i zobaczyłam co on tam nawpisywał. Był jeden wpis
dotyczący mnie. Było nawet moje zdjęcie z pizzą podpisane ‘proszę abyście nie
traktowali źle naszych przyjaciół źle. To jest wkurzające gdy jadę z
przyjaciółką autobusem a fani źle się na nią patrzą. Zapewne i ją za plecami
obgadują. Przecież są też inne osoby oprócz naszej rodziny i naszej piątki’ . Uśmiechnęłam
się do monitora. Poszperałam jeszcze po necie. Znalazłam różne zdjęcia z
autobusu i co ciekawsze, naszą rozmowę prowadzoną w lesie nagraną. A WIEDZIAŁAM
ŻE KTOŚ NAS ŚLEDZIŁ ! Zamknęłam laptopa i poszłam spać.

świetny jest, czekam na następny./ plebs Kasia
OdpowiedzUsuń