czwartek, 11 października 2012

Rozdział 32


z punktu widzenia Suzy

Wszyscy, którzy byli w domu, czyli Zayn, Liam i Harry, pomagali zanieść do jednej z gościnnych sypialni, moje rzeczy. Wszystkie 10 walizek oraz torba z laptopem, leżało na środku pokoju.
- Możesz teraz czuć się jak siebie. Ten pokój jest twoim pokojem – oznajmił Zayn.
- Naprawdę nie będę przeszkadzać? Zapytałam całej czwórki.
Nie piątki, bo Louis prawdopodobnie szlajał się gdzieś z Mary. A Josh już dawno sobie pojechał. Śpieszył się i cudem znalazł chwilę wolną.
- A skąd! Mamy teraz kogoś, kto będzie gotował nam obiady – zaśmiał się Harry.
- Przecież ty dobrze gotujesz – stwierdził Liam.
- No ale nie zawsze mam na to czas – Harry odpowiedział mu.
Chciałam już coś powiedzieć, bo przecież nie jestem kurą domową, ale wolałam się nie sprzeczać, przecież mnie przyjmują do siebie do domu, a to już coś. Nie muszą przecież tego robić. Harry po raz kolejny zaczął mnie wkurwiać, ale nic nie mówiłam. Wymusiłam tylko uśmiech. Zayn, Liam i Harry wyszli z pokoju.
- Jak chcesz to ci pomogę – zaproponował blondyn.
- Nie! Nie trzeba – ponownie wymusiłam uśmiech, gdyż przypomniał mi się fakt, iż w mojej walizce jest coś czego nie powinien zobaczyć.
- Jak chcesz. Ale jak byś mnie potrzebowała to mam pokój obok – oświadczył po czym udał się do wyjścia, w którym się zatrzymał. Obrócił się i dodał – Jak chcesz to nie musimy dzisiaj rozmawiać.
- Wiesz…Ja nie mam nic przeciwko. Jak mi się uda rozpakować to przyjdę wieczorem.
- A jesteś głodna?
- Nie, nie – skłamałam. Tak naprawdę to umierałam z głodu, bo cały dzień nic nie jadłam.
- No dobrze. Jak już mówiłem, mam pokój obok, ewentualnie możesz znaleźć mnie w kuchni – uśmiechnął się.
Kiwnęłam głową, a on wyszedł. Usiadłam na rozkładanej kanapie i zaczęłam rozglądać się po pokoju. Ściany były w odcieniu bordowego. Pokój znajdował się na poddaszu więc okno było pochylone. W zasadzie to dwa okna. Po lewej stronie znajdowała się kanapa prowadząca wzdłuż lewego okna. Około metra od niej znajdował się mały szklany stoliczek, a obok niego fotel. Nie wiele potem brakowało do końca ściany. Przy prawej ścianie stało czarne biurko oraz czarne obracane krzesło. Przy ścianie w której były drzwi, stała trzy drzwiowa szafa, którą wypełniało lustro. Była ona po lewej stronie, a po prawej stały drewniane drzwi. Podłogę oblegały dębowe panele. Na środku leżał futrzasty dywan. A moje walizki walały Się po całym pokoju. Zabrałam się za rozpakowywanie. Wszystkie ciuchy cudem zmieściły się w szafie. Różne rzeczy do ciała ustawiłam na szafie. Nie wiedziałam co zrobić z narkotykami. Postanowiłam, że schowam je w kanapie. Zajrzałam tam. Odnalazłam pościel, więc wyjęłam dwie poduszki, kołdrę i prześcieradło, po czym umieściłam narkotyki w tamtym miejscu. Kanapę zostawiłam rozłożoną. Rozłożyłam na niej pościeli i nawet nie było czego podejrzewać. Usłyszałam pukanie do drzwi. Nie spodziewałam się nikogo innego chłopaka, jak Niall’a.
- I jak ci idzie? – zapytał wchodząc do pokoju.
- Właśnie zakończyłam rozpakowywanie się – powiedziałam z dumą.
- Zaraz powynosimy walizki – oznajmił siadając na kanapie.
- Ja nadal stałam i się mu przyglądałam jak i on również mnie. Takie przyglądanie się sobie trwało dobre pięć sekund. Przerwało to bardzo głośne burczenie w moim brzuchu. Gwałtownie się za niego złapałam.
- A jednak jesteś głodna – stwierdził. – Jak chcesz to zabiorę cię na miasto i coś zjemy.
- Doceniam twoje chęci, ale wolę dzisiaj tu zostać. Jakoś przeżyję – nie chciało mi się znowu uciekać przed fotoreporterami. Nigdy nie wiadomo co te szuje napiszą o człowieku.
- Jak wolisz. Zamówię coś – powiedział blondyn po czym złapał za telefon. Zamówił jakieś jedzenie nie pytając mnie o zdanie i się rozłączył. – Jemy u ciebie w pokoju czy u mnie? – zapytał . Nie czekał na odpowiedź tylko dodał – Wolałbym u mnie. Zobaczyłabyś mój pokój – w jego głosie słyszałam nadzieję na to, że się zgodzę.
- Okej – oświadczyłam.
Zaraz po tych słowach, zadowolony chłopak udał się w stronę wyjścia, ja podążałam za nim, aż do jego pokoju.
- Nie oglądałam go szczególnie. Byłam bardzo zmęczona. Zauważyłam tylko, że ściany są w kolorze wyblakłej zieleni. Usiadłam na dwuosobowej kanapie. Podobnie jak moja, była rozłożona ale zaścielona. Blondyn usiadł obok mnie. Zaczął mi się przyglądać.
- Jesteś strasznie przygnębiona. Mogę jakoś pomóc? – zauważył .
- Nie, nic takiego to tylko zmęczenie – oznajmiłam.
- Wiesz co ci dobrze zrobi? – zapytał, ale po raz kolejny nie czekał na odpowiedź. – Herbata, potem zjesz a kolejną rzeczą jaką zrobisz, to udasz się spać – uśmiechnął się ciepło.
- Dobrze, tak zrobię – również obdarzyłam go ciepłym uśmiechem.
On tylko przysunął stolik do łóżka i pogrzebał w telefonie. Przyglądałam mu się przez chwilkę. Moją głowę napełniały setki myśli. Gdy tylko on na mnie spojrzał, uciekłam wzrokiem w podłogę. Znowu poczułam to dziwne ukłucie w brzuchu co wcześniej. Niall zaśmiał się pod nosem. Wolałam nie pytać. Skupiłam się na myślach. Zadałam sobie kilka pytań. Czy on mi się podoba? Bo przecież gustuję w blondynach i szatynach o niebieskich oczach. Uznałam, że jest słodki. Z charakteru raczej opiekuńczy. Bynajmniej do mnie. Czy mamy wspólne zainteresowania? Z tego co mi wiadomo to lubi grać na gitarze, tak jak ja. Lecz na pytanie, czy coś do niego czuje, pozostawiłam bez odpowiedzi. Nagle w pokoju pojawił się Zayn. W jednej ręce miał wielką pizze i sosy, a w drugiej dzbanek i dwie filiżanki. Postawił nam to na stole. Tak bez słowa. Podziwiałam jego przyjaciół. Chociaż Louisa tak naprawdę znałam od dobrych siedmiu lat. Jak jeszcze dziećmi byliśmy, to się bawiliśmy. Jednak od zawsze wiedziałam, że między Mary a nim coś jest. To jak on na nią patrzył, gdy się choćby poznawaliśmy. A od kiedy Monica zaginęła, byli razem. Chociaż to Mary powinna opowiadać o tych słodkich momentach spędzonych z Louisem. Nigdy nie podejrzewałam, że Lou pójdzie do x-factora i że zdobędzie nowych przyjaciół. Ja nigdy też nie wpadłabym na pomysł, że jednemu z nich wydawać się będzie, że się we mnie zakochał. Po ostatnich przeżyciach, uświadomiłam sobie, że większość naszych przeżyć, to takie, na które byśmy nigdy nie wpadli. Nie mówię tylko o tym, co powyżej. A gwałt? A śmierć Matt’a? No i kolejny fakt, który mądra Suzy sobie uświadomiła. Tak naprawdę nie kochałam Matt’a. To było głupie zauroczenie. On mnie w ogóle nie znał. Nawet nie umierałam z tęsknoty za nim. Pocieszałam się chłopakiem, który okazał się zwykłym dupkiem. Jeszcze jeden fakt. Ten dupek będzie teraz moim sąsiadem. Niall wyrwał mnie z mojego zamyślenia.
- Który kawałek pizzy chcesz? – zapytał rozkoszując się zapachem.
Siedział trzymając biały sos. Uśmiechał się jak nigdy. Nie wiem co było dla niego takie fajne. Pizza? Lubię ale nie siedzę z takim wielkim zaciszem na jej widok. A ja? Przecież uśmiechał by się tak wtedy cały czas. Zignorowałam to .
- Obojętnie – uśmiechnęłam się, po czym biorąc pierwszy z brzegu kawałek zaczęłam mu się przyglądać. – Więc co chcesz o mnie wiedzieć? – zapytałam i ugryzłam kawałek pizzy.
- Dlaczego tak bardzo uważasz się za złą ? Dlaczego uważasz, że każdy się od ciebie odwraca, gdy zdradzisz kawałek swojego życiorysu? Co jesteś seryjnym mordercą? Jesz ludzi? – zadawał pytania.
Parsknęłam śmiechem.
- Nie! – szturchnęłam go śmiejąc się. O mało co, nie zadławiłam się.
- To co? – dopytywał ciekawy. – Zauważyłem tylko, że zażywasz narkotyki. Opowiedz mi coś o tym.
- To zaczęło się gdy miałam piętnaście lat – zaczęłam. – Od zawsze miałam dużo problemów. Osiem lat temu przeprowadziłam się tu z Polski…
- Czemu mieszkałaś w Polsce? – przerwał mi.
- Moi rodzice są z natury Brytyjczykami, ale obojgu bardzo podobał się tamten kraj. Zgodnie stwierdzili, że tam zamieszkają. Jak miałam jedenaście lat, zauważyłam, że bardzo się ze sobą kłócą. Potem mama się wkurzyła. Przeprowadziła się do swojej matki, do Londynu. Tata ją przepraszał. Przyjęła przeprosiny. Kupili dom. Jednak po roku czasu, tata niespodziewanie zniknął. Kiedyś napisał tylko list, że jeżeli to kogokolwiek obchodzi, to żyje i ma się dobrze. Że podróżuje po świecie. Potem dostałam od niego małą paczuszkę z różnymi pamiątkami. Wyrzuciłam je. Nienawidziłam go. Potem zaakceptowałam to, że go nie ma. Okazało się, że mama jest w ciąży. Jak urodziła, to po prostu mnie olała … - poleciała mi łza.
Niall przysunął się. Wziął z mojej ręki pizze i odłożył ją. Przytulił mnie.
- Eleonor zawsze była najważniejsza. Nawet nie zauważyła, że wdałam się w nie ciekawe towarzystwo. Że nawet wciągnęłam w to najlepszą przyjaciółkę, którą znałam od dzieciństwa. Nasi ojcowie się przyjaźnili. A wiesz co ci jeszcze powiem? Nawet ojciec namówił jej rodzinę by przeprowadzili się z Polski tutaj. A do tego, żeby zostali naszymi sąsiadami. To jedyne za co mu dziękuję – spłynęła druga łza. Blondyn mocniej mnie przytulił, ale ja kontynuowałam.Na dodatek odstawiłam talerz z pizzą. – W wieku czternastu lat spróbowałam alkoholu. To, że zapominałam o problemach podczas nachlania się, bardzo mi się podobało. Jednak w wieku piętnastu lat spróbowałam narkotyków. Po nich nie miałam kaca – zaśmiałam się, ale zaraz po tym napływało mi więcej łez. Ale chciałam mówić dalej – Myślałam, że kocham Matt’a, ale za szybko mi przeszło po jego śmierci. Mogłam sobie uciąć rękę za to, że się nie mylę, a jednak. Dlatego tak bardzo się różnimy. Nawet jeśli teraz wydaje mi się, że cię kocham … - przerwałam i obmyśliłam ostatnie słowa, ale ciągnęłam to dalej - … to mogę się mylić. Ale nie wykluczone jest, że mam racje. Nie chcę cię ranić. A ja ciągle to robię. Ranię ludzi, a oni ranią mnie. I na tym polega moje życie. Na bólu – rozryczałam się jak małe dziecko.
Blondyn przytulił mnie do siebie jeszcze mocniej. Nie siedziałam już sztywno. Wtuliłam się w niego. Od momentu czułam, że go kocham. Nie pamiętam jak już było z Matt’em. Nie umiałam tego porównać.
- A kochasz? – zapytał.
- Wydawać by się mogło to głupie, ale wydaje mi się, jakbym znała cię od lat. Jesteś mi mniej obcy niż Louis, którego bardzo długo znam. A co jeśli się mylę? Co jeśli tak naprawdę to głupie zauroczenie? Jestem głupia i nikomu nie potrzebna. Co Matt we mnie widział? Co ty w ogóle we mnie widzisz? Teraz to już pewnie nic. Nie chcesz być nie miły i mnie tu trzymasz. A ja jak głupia tu siedzę i opowiadam ci o swoim bezsensownym życiu – rzuciłam bez namysłu po czym się podniosłam.
- Zaczekaj – złapał mnie za rękę. – Ja jestem pewien od początku swoich uczuć. Nie wierzyłem w to, że można zakochać się od pierwszego wejrzenia. Uwierzyłem gdy cię spotkałem. Obiecałem, że się nie odwrócę. Nie bój się, nie pozwolę Cię zranić. Szepcz mi do ucha, że jestem ideałem chodź takich facetów nie ma. Bądź, trwaj i kochaj. Potrzebuje tego, Twojego głosu, Twojego ciała, Twoich ust, Twoich oczu, Ciebie. to nie jest takie proste, kochać tak mocno jak kocham ja. Nie pozwolę na to. Na twój płacz, nie ma mowy, nigdy. Przypominam Ci, że jestem a razem możemy zrobić wszystko, zdobywać szczyty, i wybijać się z dna.
Nie wiedziałam do końca jak mam zareagować. On podszedł do mnie i objął mnie w pasie po czym cmoknął w usta. Potem kolejny raz i kolejny, a to przerodziło się w namiętny pocałunek. Potem on pociągną mnie za rękę. Położyliśmy się na łóżko. Przytuliłam się do niego i rozmyślałam przez dłuższą chwilę
- O czym myślisz? – zapytał zaciekawiony chłopak.
- O nas. Czy to ma w ogóle jakikolwiek sens? Czy …
- Za dużo myślisz na ten temat. Byłaś przecież zmęczona, lepiej zaśnij – ucałował mnie w czoło.
- A i jeszcze jedno – dodałam.
- Obiecaj, że nie pokochasz innej.
- Nie mogę…
- Dlaczego? – podniosłam się.
- Bo pojawi się inna, tylko ona będzie do ciebie wołać „mamusiu” – oznajmił.
Nachyliłam się nad nim i po raz kolejny obdarzyłam go namiętnym pocałunkiem, po czym ułożyłam się kolejny raz w jego ramionach. Nawet nie wiem kiedy usnęłam.
Jak się obudziłam Nialla już nie było. Leżałam sama we wczorajszych ciuchach. Otrząsnęłam się i ruszyłam do mojego pokoju. Przebrałam się w czyste ciuchy, po czym przeczesałam włosy. Kolejnym krokiem było poszukiwanie łazienki. Musiałam przecież jakoś umyć zęby. Znajdowałam się na piętrze ,więc zaglądałam do każdych drzwi. Najpierw natknęłam się na pokój Zayna. Śpiącego Zayna. Kolejno na Liama. Liama z Daniele, jego dziewczyną. Całującego się Liama z Daniele. Przeprosiłam i szybko wyszłam. Kolejny pokój był pusty. Chociaż na drzwiach widniał duży napis „ nie wchodzić, tu rządzi Louis” , nie zauważyłam go. A raczej zauważyłam, ale dopiero zamykając drzwi. Potem skończyła się ściana. Zaczęłam szukać z drugiej strony. Coś kazało mi zapukać, no i zapukałam. Nie czekałam na odpowiedź, tylko weszłam. Zobaczyłam Harry’ego rozłożonego na łóżku, w ręku miał jakąś gazetę.
- O cześć Harry! – powiedziałam z entuzjazmem. – Gdzie tu jest łazienka? – zapytałam wymachując szczoteczką do zębów.
- Na dole – oznajmił zaskoczony.
Po uzyskanej odpowiedzi udałam się na dół. Wykonałam planowaną czynność. Następnie udałam się do kuchni, po której szwendał się Niall.
- Cześć – powiedziałam po czym stanęłam na jego trampkach by móc dostać się do jego ust.
Odepchnął mnie. Usiadł na narożniku w kuchni po czym przyciągną mnie do siebie i wziął na kolana. Kolejnym jego krokiem był pocałunek. Po kolejnym namiętnym pocałunku jakim mnie obdarzył, lekko się uśmiechnął i wyszeptał mi do ucha: „ To ja tu muszę się starać, kochanie”.
Nie ukrywałam, że bardzo mi się to spodobało. Mocno przytuliłam się do niego. Siedzieliśmy tak przez chwilę, po czym ze słodkim uśmiechem na ustach, zapytał:
- Jesteś głodna?
- I to jeszcze jak!
- To dobrze, bo właśnie kończyłem robić jajecznicę. Chcesz kawy albo herbaty?

- Herbaty – uśmiechnęłam się.
Nałożył nam obu po sporej porcji. Usiadł obok i nawet nie wiem, jak i kiedy skończyło się na tym, że on karmił mnie a ja jego. Ciekawy początek związku, pomyślałam.
Nagle do kuchni wszedł nadąsany Harry. Spojrzał na nas, po czym się skrzywił.
- Ooooh jesteście okropni – wymruczał pod nosem.
- Czepiasz się bo tobie i Sue nie wyszło – stwierdził Niall.
- Sue… Czyli Susan? Mam nadzieję, że to nie ma nic związanego ze mną – powiedziałam.
- Nie, nie o ciebie chodzi. Jego poprzednia dziewczyna nazywała się Susan Clarkson. Jednak nie lubiła jak mówiło się do niej Suzy czy Susan. Zostawiała tylko opcję Sue albo Norah – tłumaczył blondyn.
- Norah? – zdziwiłam się.
- Nors – Harry parsknął śmiechem, ale widać, że zrobiło mu się smutno.
- Tak, Norah. Tak miała chyba na drugie – tłumaczył dalej Niall.
- Nors, Nors, Nors – powtarzał pod nosem Harry z wymuszonym uśmiechem. Podszedł do lodówki i zabrał butelkę coli, po czym ponownie powędrował do swojego pokoju.
- Szkoda mi go – oznajmiłam.
- Nie przejmuj się nim. Przejdzie mu.
- Od kiedy to trwa ?
- Dzisiaj rano zaczął. Słyszałem krzyki pod domem. Ona przyszła z nowym facetem, by go powiadomić, że zrywa. Wydzierał się jak opętany, że i tak jej nie kochał. Z Caroline Flack było to samo. Moim zdaniem powinien był poczekać i lepiej się jej przyjrzeć. Ona od początku była dziwna – mówił blondyn. Mimo, że niektóre rzeczy były nie do końca jasne, słuchałam dalej. – Zapewne nawet dwa tygodnie nie minął a on już kogoś nowego upatrzy. Bo on jest taki, że jak dziewczyna wydaje się mu miła, co ważniejsze ładna, to od razu do niej zarywa. Potem nie umie odróżnić zauroczenia od zakochania. Kiedyś nawet z Lou próbowaliśmy mu znaleźć dobrą dla niego dziewczynę, co nam się udało, olewał ją. Kiedyś dziewczyna się w nim zakochała. Charakterami byli dla siebie idealni, ale on uważał, że ona jest za gruba. On niby nie jest głupi, a niby jest. Czasami naprawdę mnie zaskakuje. Na poprawienie mu humoru jest kilka sposobów . Ale co ja ci będę o nich opowiadał…
- Może jakiś wykorzystamy? Co jak co, ale ja planów na razie żadnych nie mam.
- Hm – mruknął pod nosem.
- Co?
- Zastanawiam się który, i czy ja mam jakieś plany.
Uśmiechnęłam się i zaczęłam normalnie jeść swoją jajecznicę, a Niall swoją.



3 komentarze:

  1. Długie , nawet fajne ... czekam na dalsze losy .Zapraszam do mnie http://lolaa1881.blogspot.com/ , jak mozesz zostan obserwatorem

    OdpowiedzUsuń
  2. zapraszam na nowe opowiadanie http://we-found-lovex.blogspot.com/ właśnie pojawił się prolog : ) zostaw komentarz co o nim myślisz a wrócę do Twojego bloga i odpłacę się tym samym. mimo spamu, obiecuję <3

    OdpowiedzUsuń
  3. suuuper!

    http://las-tontas-no-van-al-cielo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń