z perspektywy Susan
Jak Mary mi wytłumaczyła, co się wczoraj działo, olśniło mnie. Teraz to aż się trzęsłam na Myśl 'co Matt powie' . Nawet nie zauważyłam kiedy, przyjaciółki już nie było. Nie miałam kluczy od tego domu, dziwne jak bym miała, więc nie mogłam go opuścić. Z lekka zaczęło mi się nudzić. Przyuważyłam laptopa Matt'a . Włączyłam go i ukazał się napis 'hasło'. Zaczęłam rozmyślać, co mój chłopak może mieć za hasło. Niestety nie udało mi się go złamać. Chciałam zadzwonić do Matt'a, ale nadal bałam się z nim rozmawiać. Naglę usłyszałam dzwonek do drzwi. W drzwiach był Harry.
- Cześć - powiedziałam otwierając drzwi.
- Susan ?
- Co taki zdziwiony ?
- No bo ... nie spodziewałem się ciebie tutaj.
- Tak ja też siebie tutaj nie spodziewałam . A tak w ogóle to wejdź - wpuściłam go i udaliśmy się do tego małego pokoiku, w którym się obudziłam.
- To jak tu trafiłaś?
- Ponoć Matt'y zgarnął mnie z imprezy .
- Imprezy ?
- No u Logana była no ... taka jakaś domówka .
- Co mam rozumieć przez ponoć ?
- A ty co śledztwo prowadzisz?
- Nie, ale jestem twoim kumplem, chciałbym więc wiedzieć.
- Wiesz, było tam trochę narkotyków i takie tam ...
- Ostatnio jak się widzieliśmy mówiłaś że ograniczasz .
- Wiem - powiedziałam odwracając wzrok.
- Weź się dziewczyno ogarnij ! Nie długo przez takie gadanie stracisz chłopaka - Harry wstał i zaczął krzyczeć- potem jeszcze może przyjaciół , bo jak mówiłaś, rodzina się prawie odwróciła od ciebie.
- Ale ...
- Nawet zaczęłaś nadmiernie chudnąć . Ogranicz imprezy, albo odmawiaj sobie dragów i alko.
- A ty co nagle tak się przejąłeś ?!
- Bo to, że nie jestem twoim najlepszym przyjacielem ani chłopakiem, tylko jakimś tam kumplem to nie znaczy, że mi na tobie nie zależy! - krzyknął i wyszedł .
Ja usiadłam w jakimś koncie, a łzy zaczęły napływać mi do oczu . Przez piętnaście minut siedziałam w tym kącie i rozmyślałam o swoim życiu. W końcu zebrałam się i wstałam . Podeszłam do lustra i ćwiczyłam miny szczęśliwej dziewczyny. Nie chciałam, żeby Matt po powrocie mnie taką zobaczył. Wróciłam do pokoju i usiadłam na kanapie. Do domu wszedł Matt.
- Już się bałem, że cię nie będzie - powiedział przytulając mnie.
- A ja bałam, że już nie przyjdziesz.
- No ale jestem - cmoknął mnie w czoło, a ja wtuliłam się w niego jeszcze bardziej .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz