czwartek, 26 kwietnia 2012

Rozdział 8

 z punktu widzenia Susan

- Ale wiesz, że i tak musimy pogadać? - spojrzał na mnie bardzo poważnie.
- Ale teraz? - ja mu odwzajemniłam miną szczeniaczka. 
Matt się tylko uśmiechnął, miałam nadzieję, że moje spojrzenie na niego podziałało. Myliłam się. Chłopak pociągnął mnie za rękę do salonu. Usiedliśmy na kanapie. On złapał moją dłoń i zaczął się nią bawić . 
- I co usiedliśmy byś się bawił się moją ręką ? - zapytałam bo chciałam już skończyć tą rozmowę i mieć ją z głowy.
- Nie - zaśmiał się - Po prostu nie wiem od czego zacząć.
- Masz inną ?! 
- No chyba cię coś boli . Chodzi mi o to, że miałaś się ograniczyć. 
- Wiem.
- I ty jeszcze tak beztrosko mówisz 'wiem' ?! Przecież mi obiecałaś ! - Matt tak się przejął, że aż wstał.
- Ale ty nawet nie wiesz jak trudno ! - też wkurzona wstałam i zaczęłam się wydzierać.
- Trudno ?! A twoja przyjaciółka jakoś nie była najebana w trzy dupy, i nie brała ! Była przytomna i pomogła mi ciebie przetransportować ! I co ?! Brała przecież więcej od ciebie ! A teraz ? Teraz to ty zamiast się ograniczać, to się bardziej zabawiasz. Chcesz mi zrobić na złość ?! 
- Nie wiem jak ona to robi. Jak tak nie potrafię ... Ale to był jej pomysł ! - próbowałam jakoś zwalić winę na Mary .
- Drug kazała ci chlać i brać ? Genialne wytłumaczenie kochanie !
- Nie ... Ale ona mnie wyciągnęła na jakąś dziwną imprezę . 
- Ahh czyli nie mogłaś odmówić ?
- Jezuuuuuuuuu! A pieprz się - wymamrotałam i wyszłam z jego domu.
Słyszałam, że coś do mnie krzyczał, ale zignorowałam go. Nie wiem czemu nie poszłam w stronę domu, tylko w przeciwną . Szczerze mówiąc, to nie miałam przy sobie nawet telefonu. Mimo że w tym momencie potrzebowałam posłuchać muzyki na uspokojenie, nie miałam zamiaru iść do domu. Nie chciałam oglądać swojej rodziny. Byłam wnerwiona nagle na cały świat, a tak prawdę mówiąc, to ja byłam tym problemem. A raczej mój nałóg. Nie ukrywam też, że miałam ochotę wziąć. Byłam chyba obok jakiegoś parku. Usiadłam na schodach i obserwowałam wszystko. Widziałam bardzo dużo szczęśliwych par. Nie wytrzymałam, po prostu zaczęłam ryczeć. Nagle obok mnie ktoś usiadł. Próbowałam się uspokoić, pozostałam tylko na szlochaniu. Otarłam łzy i chyba chciałam udawać twardą. Nie udało mi się to, byłam za bardzo roztrzęsiona by myśleć logicznie. Spojrzałam się na siedzącego obok mnie osobnika. Zobaczyłam słodkiego blondyna o bardzo niebieskich oczach. 
- Czemu płaczesz? - spojrzał na mnie, wyglądał jak by miał się również zaraz rozpłakać.
- No bo to wszystko jest takie do dupy! - wydarłam się i jeszcze bardziej się rozryczałam. 
- A konkretniej? 
- Pokłóciłam się z chłopakiem... Mogę teraz ja ci zadać pytanie?
- Jasne.
- Dlaczego ty też jesteś smutny?
- Bo jak widzę gdy ktoś jest smutny, chce mi się płakać .
Zaczęłam chichotać .
- Co cię tak bawi ? Jestem brudny ? - chłopak spanikowany zaczął wycierać twarz. 
- Nie - mówiłam śmiejąc się - Twój 'nawyk' jest zabawny. 
- No dzięki . 
- No co ? 
- To o co się pokłóciliście?
- Na prawdę cię to interesuje ?
- Jak mi nie powiesz tego teraz, to pewnie do końca życia będę wariował z powodu nie znanej mi przyczyny waszej kłótni. A co jak już nigdy cię nie spotkam?! Umrę z ciekawości !
- Ale przecież my się nawet nie znamy ...
- To się możemy poznać. Niall jestem - wyciągnął do mnie rękę.
- Susan, ale przyjaciele mi mówią albo Derp albo Mad - uścisnęłam jego dłoń. Emmm... chodzi o to, że wczoraj zaszalałam zbytnio.
- Szaleństwo jest do dupy ? - blondyn się skrzywił. 
- Możliwe ... Chodzi o to, że zawaliłam. Amfetamina, dragi i alkohol ... 
- Emmm a wydawałaś się bardziej ... Jak by to ? Grzeczna ?
- Oj zdziwił byś się .
Nagle chłopak złapał za telefon i spojrzał na zegarek. 
- Dobra ja muszę już iść - oznajmił.
- Może do zobaczenia - uśmiechnęłam się, a chłopak zaczął się oddalać. 
Niall poprawił mi humor, lecz to nie zmieniało mojego problemu.  Ja znowu wróciłam do obserwowania par. Nagle moim punktem obserwacyjnym stała się bardzo dobrze znana mi osoba. 
- No proszę, nawet Harrisonowi się dobrze układa - powiedziałam do siebie. 
Był on z jakąś blondynką. Chciałam zrobić im zdjęcie by pokazać Mary, ale nie miałam czym. 

Stwierdziłam, że muszę iść do domu się umyć przebrać. Postanowiłam, że pójdę na około, byle nie obok domu Matt'a. Idąc układałam sobie wszystkie myśli. Doszłam do domu. Nawet się nie przywitałam, tylko od razu polazłam do swojego pokoju. Było wcześnie, ale ja po szybkim prysznicu przebrałam się w swoją mocno limonkową bluzkę i czarne dresowe spodnie. Założyłam jakieś różowe futrzane skarpetki i wskoczyłam pod kołdrę. Założyłam słuchawki i do póki nie usnęłam, analizowałam wszystkie słowa i czyny, między mną a Matt'em . 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz