z perspektywy Susan
Kolejny dzień w szpitalu. Tak naprawdę to jestem tu zbędna. Raz dziennie wstrzykują mi krew i myślą, że są fajni. Pewnie zdzierają tylko kasę. Postanowiłam tym razem nawiać na stałe. Spakowałam swoje rzeczy w torbę i wyrzuciłam ją przez okno, po czym sama wyskoczyłam w piżamie . Zacna piżamka. Spodnie w kratkę, o kolorach: kawa z mlekiem, jasny brązowy i czarny. A bluzka była rozmiaru XXL cała biała. Na nogach miałam kapcie wyglądające jak grzybki z Mario i busz na głowie. Ciekawy wizerunek na Londyńskich ulicach. Każdy się za mną oglądał, a jakby nigdy nic podążałam do domu. Właśnie szłam obok mojego ulubionego parku. Byłam tutaj tak jakby 'stałym klientem ', bo codziennie tu przebywałam. A że od dwóch czy trzech dni mnie tu nie było, postanowiłam wejść. Usiadłam na jakiejś ławeczce i jak zwykle obserwowałam ludzi. Obok mnie znowu ktoś usiadł. Uświadomiłam sobie, że to ten blondyn ze schodów.
- Wybacz, że zapytam - odezwał się - Ale dlaczego jesteś w piżamie?
- O pan ciekawski ! - wyszczerzyłam się - E tam ... Tylko ze szpitala uciekłam ...
- Co ?! - skrzywił się - A co ci się stało, że tam byłaś?
Nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam obandażowane ręce.
- Rozumiem, że zwichnęłaś coś - powiedział.
- No chyba ty !
- Ze mną jest wszystko dobrze. To ty masz bandaże na rękach .
- Pocięłam się .
Blondyn nie ogarnął sytuacji. Patrzył na mnie tak jak bym powiedziała coś nie zrozumiałego.
- A nie ważne - machnęłam ręką.
- Rozumiem, że mi nie wytłumaczysz ...
- Może inaczej ... Okaleczyłam się . Tak rozumiesz ?
- Ahaaa ! - w końcu do niego dotarło.
- No to brawo geniuszu - ponownie się wyszczerzyłam .
- To w takim razie chodź na spacer - słodko się uśmiechnął.
- Człowieku ! Ja w piżamie jestem !
- Piżama piżamą. To czemu w parku siedzisz?
- Bo ... Oj no dobra . Możemy zrobić spacer do mojego domu.
- Jak już tam sobie chcesz - wstał z ławki.
Założyłam torbę na ramię i zrobiłam parę kroków w stronę mojego domu. Niall ogarną strony i mogliśmy swobodnie iść. Gdy szliśmy w pobliżu domu Matt'a, jak głupia wpatrywałam się w okna. Zauważyłam mojego chłopaka grającego na xboxie .... z Harrym ? Oni przecież się się nie lubią. Nagle przestałam odzywać się do nowego kolegi, bo rozmyślałam. Stwierdziłam, że ostatnio bardzo dużo myślę.
- Nad czym tak myślisz? - blondyn zadał kolejne męczące pytanie.
- O wszystkim i o niczym - uśmiechnęłam się.
- Ah. No tak nie powinienem o wszystko tak wypytywać - spuścił głowę.
- Oj już dobrze. Tylko nie smuć się - złapałam go za ramię- A tak w ogóle to ja tu mieszkam - wskazałam na dom, pod którym staliśmy.
- No to ja sobie idę - przytulił mnie i odszedł.
Ja weszłam do domu. Nie powiem, że cicho.
- Wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóó-ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii-łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam! - wydarłam się najgłośniej jak potrafiłam . Widocznie nie potrzebnie, bo mama i siostra były obok w kuchni.
- Ty już w domu ? - zapytała spłoszona matka wycierając naczynia.
- E...Wypuścili mnie wcześniej ze szpitala - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego jesteś w piżamie ?- Eleonore spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Oj Elenator, Elenator - poczochrałam ją i udałam się do pokoju.
- Wybacz, że zapytam - odezwał się - Ale dlaczego jesteś w piżamie?
- O pan ciekawski ! - wyszczerzyłam się - E tam ... Tylko ze szpitala uciekłam ...
- Co ?! - skrzywił się - A co ci się stało, że tam byłaś?
Nic nie odpowiedziałam tylko pokazałam obandażowane ręce.
- Rozumiem, że zwichnęłaś coś - powiedział.
- No chyba ty !
- Ze mną jest wszystko dobrze. To ty masz bandaże na rękach .
- Pocięłam się .
Blondyn nie ogarnął sytuacji. Patrzył na mnie tak jak bym powiedziała coś nie zrozumiałego.
- A nie ważne - machnęłam ręką.
- Rozumiem, że mi nie wytłumaczysz ...
- Może inaczej ... Okaleczyłam się . Tak rozumiesz ?
- Ahaaa ! - w końcu do niego dotarło.
- No to brawo geniuszu - ponownie się wyszczerzyłam .
- To w takim razie chodź na spacer - słodko się uśmiechnął.
- Człowieku ! Ja w piżamie jestem !
- Piżama piżamą. To czemu w parku siedzisz?
- Bo ... Oj no dobra . Możemy zrobić spacer do mojego domu.
- Jak już tam sobie chcesz - wstał z ławki.
Założyłam torbę na ramię i zrobiłam parę kroków w stronę mojego domu. Niall ogarną strony i mogliśmy swobodnie iść. Gdy szliśmy w pobliżu domu Matt'a, jak głupia wpatrywałam się w okna. Zauważyłam mojego chłopaka grającego na xboxie .... z Harrym ? Oni przecież się się nie lubią. Nagle przestałam odzywać się do nowego kolegi, bo rozmyślałam. Stwierdziłam, że ostatnio bardzo dużo myślę.
- Nad czym tak myślisz? - blondyn zadał kolejne męczące pytanie.
- O wszystkim i o niczym - uśmiechnęłam się.
- Ah. No tak nie powinienem o wszystko tak wypytywać - spuścił głowę.
- Oj już dobrze. Tylko nie smuć się - złapałam go za ramię- A tak w ogóle to ja tu mieszkam - wskazałam na dom, pod którym staliśmy.
- No to ja sobie idę - przytulił mnie i odszedł.
Ja weszłam do domu. Nie powiem, że cicho.
- Wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóó-ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii-łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaam! - wydarłam się najgłośniej jak potrafiłam . Widocznie nie potrzebnie, bo mama i siostra były obok w kuchni.
- Ty już w domu ? - zapytała spłoszona matka wycierając naczynia.
- E...Wypuścili mnie wcześniej ze szpitala - uśmiechnęłam się.
- Dlaczego jesteś w piżamie ?- Eleonore spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Oj Elenator, Elenator - poczochrałam ją i udałam się do pokoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz