czwartek, 3 maja 2012

Rozdział 19

z perspektywy Susan


Obudziłam się po dziewiątej. Znowu byłam zdziwiona, że znowu wcześnie wstałam. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Umyłam się i ubrałam w granatową, nie rozpinaną bluzę z znaczkiem supermana i przetarte jeansy. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Olśniło mnie. Postanowiłam udać się do mojej przyjaciółki. Zazwyczaj drzwi jej domu były otwarte. Po prostu weszłam. U niej wszyscy jeszcze spali. Wykorzystałam moją technikę ninja i po cichu wemknęłam się do pokoju Mary. Chwilowo nie zwracałam uwagi na to co dzieje się w pokoju i uwaliłam się na podłodze pełnej ciuchów. U Derpiny w pokoju panował artystyczny nieład, z resztą u mnie też. Nagle do pokoju wszedł ojciec Mary.
- O dzień dobrzy pa... ee wujku - uśmiechnęłam się i podniosłam z ziemi.
Spojrzałam na łóżko. Było mi ciężko uwierzyć, iż nie zauważyłam Louisa leżącego obok brązowowłosej .
- Eeee - tyle wydusił z siebie Michael.
- Ło - powiedziałam pod nosem.- Emm. To ja ich nie będę budzić. Idę jeść - dodałam i wyszłam.
Michael miał minę typu 'o co chodzi' i stał jak wryty w drzwiach. Ja udałam się do kuchni i zaczęłam szperać w lodówce. Zauważyłam Mike'a .
- O siema ! - uderzyłam go z całej siły, płaską dłonią w plecy. Chłopak aż podskoczył.
- Ał? - spojrzał na mnie.
- Ty to taki bez emocjonalny jesteś - wróciłam do wyżerania z lodówki.
Zabrałam wszystko co najsmaczniejsze i uwaliłam się na kanapie. Chwilę później w pokoju stała już cała trójca, czyli : Mary, Louis i wujek Michael . 
- No pacz kto się wziął zjawił - zwróciłam się do Louisa zajadając się jakimś jogurtem. 
- A skąd ty tu ? - spojrzał trochę zdziwiony.
- Dom mojej przyjaciółki to mój drugi dom, i na odwrót - wyszczerzyłam się. - Ja bym zadała raczej to pytanie tobie...
- Mary zasnęła w samochodzie. Przyszedłem ją odnieść i sam zasnąłem - tłumaczył.
- Aha. To spoko . A tera cicho bo oglądam jakiś szajs .
Mary chciała usiąść obok mnie, ale ja ją zwaliłam nogami. Postanowiła usiąść na  drugiej kanapie, a Louis obok niej. Michael postawił na fotel. Oglądaliśmy jakieś nie dorobione bajki dla dzieci. Na przykład byli jacyś piraci co wyglądali jak ogórki. Nie obyło się bez zabawnych komentarzy. Dobrą zabawę przerwał nam dzwonek do drzwi.
- Oho. To do mnie - odezwał się Michael. 
- Zmywamy się stąd. Tatuś ma gościa. To dobrze nie wróży - powiedział Mary . 
- Chodźmy na taras - zaproponowałam.
Wszyscy staliśmy . Nagle ja i Mary przyczaiłyśmy jej kota, Trolla zmierzającego na taras. Rzuciłyśmy się w pościg za nim. Jednak to mi udało się go złapać. Odegrałam scenkę z króla lwa, gdzie ta małpa pokazuje zwierzyńcowi bachora. Takie to było słodkie. Przyjaciółka nuciła piosenkę z danego momentu, a Lou stał w drzwiach od tarasu z miną 'WTF' . Wybuchłyśmy śmiechem.
- Żebyś widział swoją minę ! - Mary wydusiła przez śmiech. 
- No dzięki - chłopak usiadł oburzony przy stoliku. 
My śmiejąc się, zrobiłyśmy to samo. Nasze cudowne wygłupianie się przerwał ojciec Drug. Stanął w progu drzwi ogrodowych, a obok niego była dziewczyna o miedzianych włosach i brązowych oczach.
 - Zaopiekujecie się nią ? - zapytał Michael .
Pokiwaliśmy głowami na niechętne 'tak'. Dziewczyna usiadła obok mnie na krześle. 
- Jak się zwiesz plebsie? - przybliżyłam się do niej nachalnie. 
- Rose - powiedziała nieśmiało. 
- Imponujące...Mów dalej - Mary oparła się łokciem o stół. 
- Ja idę po żarło - powiedziałam i udałam się do domu. 
By dostać się do kuchni musiałam przejść przez salon. Spojrzałam na faceta, który przylazł do Michaela. Zatkało mnie. Z resztą jego też. 
- Suzy ? - zapytał.
- Ta...Josh co ty tu do cholery robisz?! 
- Ja, jak zapewne wiesz jestem menadżerem, a pan Mason muzykiem - podszedł do i mnie przytulił. 
- Teraz będziesz zgrywać tatusia? - odepchnęłam go i wyszłam z domu. Napisałam Mary, że dzisiaj do nich nie wracam. Udałam się do parku. Usiadłam pomiędzy drzewami i próbowałam to przemyśleć. Obok mnie nagle zasiadł Josh.
- Nie wiedziałam, że za mną idziesz - powiedziałam.
- Miałem taką nadzieję - uśmiechną się.
- Czemu przez te lata się nie odzywałeś ? 
- Matka ci nie powiedziała ?
- Ale o czym ? 
- Powiedziała mi że mam sobie znaleźć inny dom i nigdy do was nie wracać. Próbowałem, ale ona mi nie pozwalała. 
- I co zrobiłeś? 
- Zamieszkałem w innym mieście u przyjaciółki.
- A tak właściwie to co się między wami stało?
- Nie mogę ci powiedzieć.
- No tato no !
- No córko no !
- Nie wyłudzę tego od ciebie, prawda? 

- Nie - wyszczerzył się.
- A to dzikie coś co przybyło z tobą? 
- Córka tej przyjaciółki . 
- Dziwna taka - odpowiedziałam.
- Chodź. Nie będziemy tu siedzieć.
- Czemu? - zapytałam oburzona.
- Nie lubię parków. Chodź na jakieś lody.
- Pff! A ja uwielbiam parki ... Ale lodami nie pogardzę.
Poszliśmy do jakiejś lodziarni. Ja opowiedziałam tacie, co ciekawego się u mnie dzieje, a on co u niego. Jednak moją głowę nawiedzała jedna myśl. Co się stało, że mama tak postąpiła? Potem  zrobiło się ciemno. Nie jadłam obiadu, więc po powrocie wyżarłam pół lodówki. 
Rose Jenkins (17 lat) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz